Płacz maLUUcha i łzy mamy. Jak sobie radzić z emocjami?

Płacz maLUUcha i łzy mamy. Jak sobie radzić z emocjami?

Narodziny dziecka wywracają świat do góry nogami, przynosząc nie tylko radość, ale i ogromne wyzwania, nierzadko bardzo trudne emocje. W tym artykule z cyklu Klubu Zdrowego LUUdzika dotykamy tematu, który wciąż bywa społecznie lukrowany, a zderzenie z rzeczywistością potrafi być dla młodych rodziców niezwykle bolesne. Oczekujemy, że po porodzie zaleje nas fala bezwarunkowej miłości, a tymczasem nierzadko pojawiają się łzy, lęk, bezsilność i ogromne zmęczenie. Co jest fizjologiczną normą, a co powinno stanowić sygnał ostrzegawczy?

W poszukiwaniu rzetelnej wiedzy i ukojenia skonsultowaliśmy się z Dominiką Ludwińską – doświadczoną położną, doulą (znaną w sieci jako Dominika Maternity Warsaw) i ekspertką, która na co dzień towarzyszy kobietom w tym najbardziej wrażliwym, okołoporodowym czasie. Zastanawiasz się, jak przetrwać pierwsze tygodnie w nowej roli i dlaczego układanie idealnego harmonogramu dnia to często pułapka? Zapraszamy do lektury artykułu, który każda przyszła i obecna mama powinna przeczytać!

Płacz noworodka i pułapka „idealnego planu”

Jednym z najczęstszych błędów, w jakie wpadają świeżo upieczeni rodzice, jest chęć natychmiastowego narzucenia noworodkowi sztywnego rytmu. Chcemy kontrolować drzemki, karmienia i czas aktywności, opierając się na tabelkach z książek. Eksperci przypominają: pierwsze tygodnie z maLUUchem to czas adaptacji, a nie wojskowego rygoru! Narzucanie noworodkowi schematów zazwyczaj kończy się ogromną frustracją – zarówno dziecka, jak i rodziców. Zamiast planować, na początku musimy nauczyć się po prostu obserwować nasze dziecko.

Najtrudniejszym elementem tej obserwacji jest płacz. Młodzi rodzice często odbierają go jako osobistą porażkę – „skoro płacze, to znaczy, że robię coś źle”. To niezwykle krzywdzący mit. Płacz to dla noworodka jedyna dostępna forma komunikacji ze światem. Dziecko komunikuje w ten sposób głód, mokrą pieluszkę, zmęczenie, ale też nadmiar bodźców. Na początku każda mama musi odgadywać te potrzeby metodą prób i błędów. Z czasem, po około miesiącu, rodzice stają się ekspertami od własnego dziecka i zaczynają bezbłędnie rozróżniać rodzaje płaczu. Dajcie sobie ten czas i prawo do niewiedzy!

Kiedy puszczają nerwy... czyli „zasada chłodnej głowy”

Co zrobić w sytuacji, gdy maLUUch płacze wniebogłosy, my odhaczyliśmy już wszystkie punkty (przewinięty, nakarmiony, utulony), a dziecko wciąż nie może się uspokoić? Napięcie w rodzicu rośnie z każdą minutą, a noworodki niczym gąbki chłoną nasze emocje. Zestresowana, zdenerwowana mama nie uspokoi płaczącego dziecka – to po prostu fizjologicznie niemożliwe.

Dominika Ludwińska radzi: jeśli czujesz, że zaczynasz tracić kontrolę, odczuwasz złość lub bezradność, oddaj dziecko partnerowi! Nazywamy to wejściem „chłodnej głowy”. Inna energia, spokojniejszy oddech i stabilne ręce drugiego rodzica bardzo często działają na maLUUcha kojąco.

A co w sytuacji, gdy jesteś z dzieckiem sama? Wtedy ratuje nas zasada bezpieczeństwa: odłóż płaczące dziecko w bezpieczne miejsce (np. do łóżeczka), wyjdź do drugiego pokoju, zamknij drzwi, weź kilka głębokich oddechów, napij się wody lub otwórz okno. Dziecku przez te kilkadziesiąt sekund nic się nie stanie, a Ty zyskasz szansę na zresetowanie układu nerwowego, by wrócić do niego ze spokojniejszym nastawieniem.

Baby Blues – burza, na którą warto się przygotować

Drugim potężnym wyzwaniem pierwszych dni po porodzie są emocje samej mamy. Pomiędzy 2. a 3. dobą po porodzie (najczęściej jeszcze na oddziale szpitalnym) w organizmie kobiety dochodzi do drastycznego, pionowego wręcz spadku hormonów. To właśnie wtedy u około 80% mam pojawia się zjawisko znane jako Baby Blues (smutek poporodowy).

Jak się objawia? To stan ogromnej chwiejności emocjonalnej. Mama potrafi rozpłakać się na widok reklamy w telewizji, czuje się przytłoczona odpowiedzialnością, odczuwa niepokój, rozdrażnienie, a czasami ma poczucie, że nie podoła nowej roli. Ważne, by wiedzieć, że Baby Blues jest stanem fizjologicznym i przejściowym. Trwa od kilku dni do maksymalnie 3-4 tygodni. To czas, w którym kobieta potrzebuje od swojego otoczenia taryfy ulgowej, przytulenia i odciążenia z domowych obowiązków.

Kiedy smutek to już depresja poporodowa?

Jeżeli stany lękowe, płaczliwość i poczucie beznadziei nie mijają po miesiącu od porodu, a wręcz przybierają na sile, mówimy o czerwonej fladze, która może zwiastować depresję poporodową.

To choroba, która wymaga specjalistycznego leczenia. Kobieta zmagająca się z depresją często nie ma siły wstać z łóżka, nie odczuwa żadnej radości z macierzyństwa, uważa, że jest beznadziejną matką. W skrajnych, najcięższych przypadkach może dojść do całkowitego odrzucenia dziecka – mama nie chce go karmić, dotykać, ani na nie patrzeć. Często ukrywa te uczucia przed światem, czując paraliżujący wstyd. Jeśli partner lub bliscy zauważą, że mama całkowicie wycofuje się z relacji z maLUUchem lub wyraża myśli o bezsensie życia, muszą natychmiast działać i poszukać pomocy psychiatrycznej.

Karmienie piersią a leki – obalamy szkodliwy mit

Wiele kobiet unika wizyty u psychiatry, bojąc się, że wdrożenie farmakoterapii będzie oznaczało konieczność natychmiastowego odstawienia dziecka od piersi. To jeden z najgroźniejszych i najstarszych mitów, powielany niestety czasami nawet przez lekarzy innych specjalizacji.

Medycyna poszła ogromnie do przodu. Współczesna psychiatria dysponuje lekami przeciwdepresyjnymi (tzw. nowoczesnej generacji), które są w pełni bezpieczne i kompatybilne z laktacją. Kluczem jest jednak udanie się do lekarza psychiatry, który specjalizuje się w opiece nad kobietami w okresie okołoporodowym. Leczenie farmakologiczne, wsparte psychoterapią, potrafi zdziałać cuda i przywrócić kobiecie radość z pierwszych miesięcy życia dziecka.

Apel do Mam! Profilaktyka i wsparcie to podstawa

W Klubie Zdrowego LUUdzika mocno wierzymy w siłę przygotowania. Zamiast skupiać się wyłącznie na wyprawce w postaci ubranek, zrób sobie prezent w postaci „wyprawki wsparcia”. Zapisz w telefonie numery do doradczyni laktacyjnej, zaprzyjaźnionej położnej czy psychoterapeuty okołoporodowego. Kiedy nadejdzie kryzys, nie będziesz musiała gorączkowo szukać pomocy w internecie. I pamiętaj: nie musisz być idealna, musisz być po prostu wystarczająco dobra. Proszenie o pomoc nie jest oznaką słabości, ale największym aktem odwagi i odpowiedzialności za swoją Rodzinę!

 


Žiūrėkite arba klausykite viso pokalbio

savo mėgstamiausioje transliacijų platformoje!


Dominika Ludwińska

Dula, akušerijos studentė Varšuvos medicinos universitete ir dviejų berniukų mama, padeda moterims nėštumo, gimdymo ir pogimdyminiu laikotarpiu – lydi jas svarbiais motinystės momentais, dalijasi savo žiniomis, patirtimi ir ramybe. Perinatalinės paramos akademijos ir tarptautinių hipnogimdymo instruktorių kursų absolventė, derinanti jautrumą ir sąmoningumą su naujausiomis medicinos žiniomis, padėdama moterims su didesniu pasitikėjimu ir ramybe įveikti laukimo laikotarpį ir pirmąsias dienas su kūdikiu.